Aleja Marszałkowska

Strona projektu przekształcenia ulicy Marszałkowskiej w wielkomiejską aleję, autorstwa stowarzyszenia Forum Rozwoju Warszawy

o “Rosji”

Kamienica Towarzystwa Ubezpieczeniowego „Rosja” – analiza koncepcji przywrócenia jej oryginalnej formy architektonicznej – arch. Piotr Kilanowski

“Jakie stanowisko należy zająć wobec dawnego Gmachu towarzystwa ubezpieczeniowego ‘Rossya’, mając na uwadze przekształcenia ulicy, dzielnicy i miasta zgodnie z planami proponowanymi przez Forum Rozwoju Warszawy”.

  1. Obraz Historyczny

    Gmach pod adresem Marszałkowska 124/128 w ogromnym stopniu kreował wizerunek przedwojennej stolicy, stolicy do której nostalgia od pewnego czasu trwa i stolicy z której wizerunkiem utożsamiane są wspaniałe wielkomiejskie czasy dla naszego miasta, czasy za którymi się często tęskni zwłaszcza w kontekście uchowanych bez większych zniszczeń sąsiednich stolic – Pragi, Budapesztu czy Wiednia. Skala dawnego gmachu “Rossya”, jego innowacyjność (pierwsza winda elektryczna, pierwsze elementy żelbetowe w mieście, pierwsze w pełni elektryczne oświetlenie, pierwsza próba wentylacji grawitacyjnej) oraz opracowanie architektoniczno-urbanistyczne nie pozostawały bez znaczenia dla otoczenia jak i dla całej ulicy Marszałkowskiej. Gmach ten w realiach przedwojennych w ogromnym stopniu kreował charakter, skalę jak i atmosferę dawnej ulicy Marszałkowskiej. Pomimo pojawienia się nowszej, czasem nawet wyższej zabudowy (np. Gmach PKO w 1938r), budynek dawnej “Rossyi” pozostał symbolem środkowego odcinka ulicy Marszałkowskiej, a jego charakterystyczne detale takie jak bliźniacze hełmy na rogach, alegoria elektryczności po środku czy francuski mansardowy dach stały się ulubionym motywem pocztówek prezentujących w latach 1900-1939 tę część miasta. Nie bez znaczenia pozostawała skala 4 pięter z wysokim dachem oraz niezwykle pompatyczny kostium architektoniczny w duchu eklektyzmu ze szczególnie silnymi motywami renesansu i baroku. W warunkach tego kawałka ulicy Marszałkowskiej, zabudowanej w większości małymi i skromnie wykończonymi kamienicami czynszowymi z drugiej połowy XIX w, gmach pod adresem #124/128 pozostawał zatem znaczną dominantą stając się tym samym jednym z najlepiej rozpoznawalnych obiektów w mieście. Należy uznać że wyżej wymienione aspekty budynku czyniły go znacznie istotniejszym dla wizerunku miasta niż subiektywnie mniej lub bardziej lubianych kamienic czynszowych znajdujących się w różnym rejonie miasta, nie rzadko obiektywnie patrząc lepiej/ciekawiej/nowocześniej zaprojektowanych niż eklektyczna “Rossya”.

  2. Współczesny Kontekst

    Działka #124/128 wskutek odbudowy, a właściwie rzecz ujmując przebudowy, tego rejonu miasta w latach 40ych zmieniła całkowicie swoje oblicze. Najistotniejsze zmiany dotyczyły urbanistyki dzielnicy w której dawna “Rossya” stała spychając kwestie architektoniczne na dalszy plan. Przebudowany obiekt znalazł się w niezręcznej sytuacji zlokalizowany między bardzo różnymi w swej architekturze obiektami dodatkowo skierowany swą dawną elewacją frontową na wielopasmową arterię komunikacyjną noszącą cechy autostrady bardziej niż wielkomiejskiego bulwaru/ulicy centromiejskiej. Współczesny wizerunek domu pod adresem #124/128 jest niedokończonym planem B. Lacherta na tego typu pierzeję na całym wyburzonym w czasie wojny (bądź krótko po niej) odcinku ulicy Marszałkowskiej. Wg. autora podobnej architektury obiekty miały się znaleść po obu stronach odbudowywanej ulicy, projekt ten jednak nie został zrealizowany. Wschodnia pierzeja ulicy Marszałkowskiej uzupełniła się dopiero w drugiej połowie lat 60ych nowoczesnymi na owe czasy bardzo modernistycznymi w swej architekturze budynkami handlowymi i mieszkalnymi o bardzo różnej skali. Względem przebudowanej przez B.Lacherta “Rossyi” relacja tych nowych obiektów (tzw. Strona Wschodnia) właściwie nie istnieje tworząc dodatkowy problem w rzeczy kontekstu. Aktualnie sąsiadami dawnej “Rossyi” są tak masywne choć nie wysokie gmachy domów towarowych “WARS”, “SAWA”, “JUNIOR” czy “SEZAM” jak i 30 piętrowe wieżowce mieszkalne stawiane wzdłuż “Pasażu Wiecha” punktowo. Dodatkowym elementem współczesnego kontektstu jest brak zachodniej pierzeji ul. Marszałkowskiej oraz komunikacyjny odwrócony od ludzi i miasta charakter samej jezdni tejże ulicy. Jedynym obiektem w najbliższym sąsiedztwie dawnej “Rossyi” który zachował się w niemal pierwotnym stanie jest Gmach Włoskiego Towarzystwa Ubezpieczeń Riunione Adriatica di Sicurta pod adresem Moniuszki 10. Ten stan rzeczy sprawia, że zmienianie architektury gmachu w celu przywrócenia mu jego pierwotnej formy spotkałoby się z nowym zupełnie obcym oryginalnej “Rossyi” kontekstem urbanistyczno-architektonicznym, zwłaszcza w postaci stojącego opodal 23 piętrowego wieżowca Ściany Wschodniej. W przypadku rezygnacji z przywracania innych znajdujących się w rejonie obiektów dziś nie istniejących, odtwarzanie w pierwotnym stanie samego gmachu “Rossya” mogłoby więc być znacznym problemem zwłaszcza w relacji do modernistycznych zabudowań “Strony wschodniej”.

  3. Problematyka historyczna

    Patrząc z perspektywy chęci przywrócenia gmachowi pod adresem Marszałkowska 124/128 jego pierwotnej architektury i wystroju, należy liczyć się z problemami natury decyzyjnej które wynikają z aktualnego stanu rzeczy. Autorem projektu “Domu pod Sedesami” jest znakomity modernistyczny projektant Bohdan Lachert, bardzo szanowana postać warszawskiej szkoły architektury uznawana za jednego z czołowych reprezentantów polskiego modernizmu. Pojawia się zatem kwestia stosowności ingerencji w jego dzieło i przywracania budynkowi jego pierwotnej architektury. Z drugiej jednak strony autorem gmachu “Rossya” jest równie znakomita postać polskiego eklektyzmu – Władysław Marconi z jakże znakomitej architektonicznej rodziny, architekt którego dzieła takie jak “Hotel Bristol” urosły do rangi symbolu miasta i ulubionych miejsc spotkań czy wizyt. Nie mniej podejmując decyzję dot. dalszych losów gmachu pod adresem #124/128 należy mieć na uwadze także fakt że większość jego fizycznego istnienia jest on “domem pod sedesami” a nie “Rossyą” co może być tematem dyskusji nad stosownością przywracania budynkowi jego pierwotnej formy.

  4. Waloryzacja budynku i otoczenia

    Omawiany gmach w stanie współczesnym, znany jako “Dom Pod Sedesami” reprezentuje krótki nurt architektury powojennej dzielący okres przedwojennego modernizmu i architektury socrealizmu. Inspiracjami autorów tego okresu był dojrzały modernizm jednakże w architekturze obiektów z tego okresu w tym omawianego “Domu Pod Sedesami” następuje pewna skłonność do odrzucenia typowo modernistycznego horyzontalizmu czy funkcjonalistycznego myślenia o elewacji. Patrząc z perspektywy jakości architektury “Dom Pod Sedesami” jest obiektem prawidłowo zaprojektowanym, posiadającym poprawne proporcje, interesujące nieprzypadkowe podziały i spokojną nie-agresywną formę. Dyskusyjna jest natomiast jakość materiałów zastosowanych na elewacji podczas przebudowy wykonanej w 1999r (głównie refleksyjne szkło). Należy również zauważyć że współczesna forma budynku nie nawiązuje relacji przestrzennej z sąsiadami, jednakże samo myślenie o architekturze i formie wszystkich tych budynków jest stosunkowo podobne, a na pewno bardziej zharmonizowane niż w przypadku relacji z przedwojenną architekturą ulicy. Północnym sąsiadem omawianego budynku jest dom handlowy “Sezam” którego elewacja zaprojektowana została jako szczególnie neutralna bez jakichkolwiek jednak relacji względem “Domu Pod Sedesami”. Budynek ten z uwagi na nie adekwatny poziom konserwacji i zadbania starzeje się w sposób nieestetyczny wywołując negatywne wrażenie jako obiekt wartościowy do zachowania w aktualnej formie. Jego udział w jakości architektonicznej miasta jest również znikomy a zwłaszcza w obliczu wizerunku jaki dawniej należał się gmachowi “Rossya”. Południowym sąsiadem dawnej “Rossyi” jest zespół domów towarowych pochodzących z drugiej połowy lat 60ych. Ich nowoczesne, wciąż adaptowane i podatne na współczesne zmiany elewacje idą z duchem czasu sprawiając że zespół ten w zasadzie się nie starzeje i w stosunkowo prawidłowy sposób organizuje wschodnią pierzeję ulicy Marszałkowskiej. Z perspektywy stricte architektonicznej “Domy Centrum” nie są wybitnym dziełem architektonicznym. Ich architektura jest zbliżona do setek podobnych projektów powstających w owym okresie na całym świecie i nie jest w żaden sposób miastotwórcza lub tworząca wizerunek miejsca. Należy jednak pamiętać że szczególnie niższa partia “strony wschodniej” stanowi integralny zaprojektowany zespół urbanistyczny o jasno określonym planie,  całkowicie zrywającym z przedwojenną tradycją ulicy wielkomiejskiej. Tak duży i tak odmienny architektonicznie i przestrzennie zespół ma zatem znaczny wpływ na sąsiednią działkę pod adresem #124/128 i jest najsilniejszym obiektem w sensie kontekstu w okolicy. Na tyłach działki zajmowanej przez “Dom Pod Sedesami” znajduje się grupa obiektów o charakterze zbliżonym do przedwojennego wizerunku tego miejsca, jednakże w większości są to obiekty przebudowane lub nowe na starych parcelach. Silnym obiektem w rozumieniu kontekstu jest Filharmonia Narodowa, stanowiąca jednak po przebudowie wg. projektu E. Szparkowskiego i H. Białobrzeskiego całkowicie samodzielny indywidualny temat zrywający z historycznym wizerunkiem przedwojennego budynku. Bardziej tradycyjnie utrzymany jest gmach dawnego Włoskiego Towarzystwa Ubezpieczeń Riunione Adriatica di Sicurta utrzymany w zasadzie po za drobną nadbudową w oryginalnym stanie. Podobnie można rzecz o zachowanych do dziś bliźniaczych kamienicach Harczyka (róg Jasnej i Sienkiewicza) wg. projektu znamienitego Dawida Lande. O przedwojennym charakterze tyłów omawianej działki stanowi również rozbudowany w latach powojennych “Bank Pod Orłami” oraz jego sąsiad po wschodniej stronie ul. Jasnej. Każdy z tych obiektów z uwagi na swój przedwojenny rodowód oraz w większym niż mniejszym stopniu zachowanie pierwotne zasługuje na miano bardzo ważnego i wartościowego elementu tkanki tego rejonu. O wiele mniej interesująco prezentuje się grupa budynków wielorodzinnych wzniesionych w okolicy w latach 1960-1970 z których jeden zajmuje część dawnej działki po wydawnictwie “Gebethnerr & Wolff” a drugi dawną działkę Moniuszki 7. Architektura tych budynków to typowa powtarzalna późnomodernistyczna prefabrykowana forma, pozbawiona walorów tworzących przestrzeń centrum miasta. Na plus jednak należy zaliczyć że obiekty te na wzór przedwojennych kamienic posiadają usługowe partery. Niewątpliwie należy też wspomnieć o nieistniejących obiektach innych niż dawna “Rossya” które dla rejonu miały i mogłyby mieć dziś większe znaczenie, gdyby nie uległy zniszczeniu. Bez wątpienia pierwszą pozycję zajmuje tu budynek firmy wydawniczej “Gebethnerr & Wolff” zajmujący trójkątną działkę u zbiegu ulic Zgoda i Sienkiewicza. Obiekt ten, dzieło wybitnego architekta eklektyzmu i art-nouveau w Warszawie – Bronisława Brochowicz Roguyskiego, uszkodzony w czasie Powstania Warszawskiego przetrwał do drugiej połowy lat 50ych kiedy to wydano decyzję o jego rozbiórce. Bardzo indywidualna architektura tego obiektu a także znaczna skalą 8 piętrowa narożna wieża były elementami bardzo istotnie kreującymi sąsiedztwo dawnej “Rossyi”. Charakterystyczna wieża i niebanalna forma działki stały się symbolem tego charakterystycznego skrzyżowania i kolejnym bardzo znanym i lubianym tematem pocztówek licznie produkowanych przed 2 wojną światową i przedstawiających miejsca symboliczne dla warszawskiego wizerunku. Znacznie mniej atrakcyjna architektonicznie i przestrzennie była kamienica Jankowskiego, zajmująca działkę obecnie zabudowaną przez DH “Sezam”. Bardzo klasyczny pozbawiony odważnych elementów kreujących elewację budynek w niewielkim stopniu stanowił o sąsiedztwie dawnej “Rossyi” i jedynie jego skala miała znaczący udział w kreowaniu pierzei dawnej ulicy Moniuszki. Warto zwrócić również uwagę na obiekty pierwotnie znajdujące się na przeciw elewacji frontowej dawnej “Rossyi”. Był tam m.in. neogotycki dom Zambonich wzniesiony przez jednego z pionierów polskiego neogotyku – Józefa Piusa Dziekońskiego, znakomitego architekta i współzałożyciela wydziału architektury na PW. Podobnie sąsiedni dom pod adresem #129 przebudowany na początku wieku przez znamienitego twórcę warszawskiej secesji -> architekta Ludwika Pańczakiewicza. Świadomość obecności tych domów w tej przestrzeni jako naturalnych sąsiadów dawnej “Rossyi” nie pozostaje bez znaczenia dla wizji jej odtwarzania w wiernej oryginałowi lub być może bardziej uwspółcześnionej formie.

  5. Plac Defilad

    Jednym z kluczowych aspektów dalszych rozmów n. t. dawnego gmachu “Rossya” jest fakt, że ulica Marszałkowska została znacznie poszerzona względem jej pierwotnego stanu i nie może być mowy o przywracaniu jej na tym odcinku jej dawnej szerokości. Stan ten całkowicie zmienia odbiór stojących w pierzei obiektów. Większy skalą “Dom pod sedesami” wydaje się bardziej adekwatny dla aktualnej szerokości niż dawna “Rossya”, która zwłaszcza w obliczu braku zmian wobec nowoczesnych sąsiadów mogłaby się okazać w nowych realiach budynkiem drobnym a wręcz delikatnym. Mając to na uwadze trzeba się liczyć z rodzajem nowej zabudowy po drugiej stronie ulicy Marszałkowskiej jak i jej skalą i kostiumem architektonicznym. Nie bez znaczenia pozostaje fakt korespondencji nowej zachodniej pierzei z istniejącą wschodnią i rola jaką w tym układzie zajmowała by odbudowana albo nie odbudowana “Rossya”.

  6. Projekty a realia

    Planując odbudowę dawnego gmachu “Rossya” trzeba mieć na uwadze skalę i możliwości ingerencji w aktualną przestrzeń jak i sam budynek. Należy pamiętać że “Dom Pod Sedesami” ma właściciela który aktualnie dysponuje tam większą ilością metrów kwadratowych niż można by mu było zaoferować w ramach odtwarzania pierwotnej bryły kamienicy. Należało by więc liczyć się z tym że owemu właścicielowi będzie trzeba zaoferować coś w zamian. Podobnie rzecz się ma z wszelkimi planami rozbiórek i przebudów w innych obiektach stojących w rejonie, zwłaszcza “Domy Towarowe Centrum” oraz blisko- 30 piętrowe wieżowce mieszkalne, w których wszelkie zmiany mogłyby się okazać więcej niż szalenie kłopotliwe. Należy mieć ten aspekt na uwadze również w przypadku pomysłów przebudowy DH “Sezam”.

  7. Wnioski

    Temat przywracania gmachowi “Rossya” pierwotnego stanu jest bardzo trudny. Skomplikowane losy historyczne i przestrzenne działki, samego budynku jak i otoczenia czynią zeń niezwykle trudny element projektowy. Bezwzględna wartość historyczna, symboliczna, urbanistyczna i przestrzenna dawnej “Rossyi” stoi w konflikcie ze współczesnym kontekstem działki oraz zmienionym układem urbanistycznym wokół niej. Sumując zebrane tu obserwacje i wnioski, należałoby uznać że odbudowa gmachu “Rossya” w pierwotnej formie jest możliwa przy spełnieniu szeregu skomplikowanych założeń dotyczących najbliższego otoczenia gmachu, w taki sposób by nie został on całkowicie wyrwany z kontekstu współczesnej ulicy Marszałkowskiej i jej skali. Należałoby zadbać o to by odbudowany obiekt nie stał się gwałtownie jedynym tego typu pierzejowym XIX-wiecznym obiektem w całej pierzei ulicy Marszałkowskiej. Jednocześnie nie może być mowy o ingerencji w architekturę i urbanistykę domów towarowych WARS, SAWA i JUNIOR co zawęziło by pole do stworzenia nowego kontekstu odbudowywanej “Rossyi” do odcinka Sienkiewicza – Świętokrzyska. To jednak powinno w zupełności wystarczyć na stworzenie harmonijnego duetu pierzei (wschodnia i zachodnia z Rossyą) pozwalających odbudowanemu gmachowi znaleźć się w jego naturalnym pierzejowym środowisku miasta przełomu XIX i XX wieku bez zbędnej agresywnej ingerencji w nowocześniejszą zabudowę Domów Centrum, którym można by z kolei z drugiej strony zaproponować zbliżone im skalą i gabarytem obiekty. Taki podział ulicy na tym odcinku na krótszy (Świętokrzyska – Sienkiewicza) “XIX wieczny pierzejowy” fragment oraz dłuższy (Sienkiewicza-Aleje Jerozolimskie) modernistyczny mógłby pozwolić na zrealizowanie wszystkich zamiarów zawartych w tej skomplikowanej sytuacji. Pozostawione zostałyby nowoczesne domy centrum i ich zachodnie stworzone od podstaw “odpowiedniki” podczas gdy krótki odcinek pomiędzy Świętokrzyską a Sienkiewicza odzyskałby charakter typowo wielkomiejski (z pamięcią jednak o nowej szerokości ulicy a więc i powiększonym gabarycie nowej zabudowy).

  8. Słowo od autora, czyli podsumowanie

    Kierując się moją najlepszą wiedzą pozwolę sobie na kilka końcowych uwag. Proponowane rozwiązanie jest wg. mnie jedynym słusznym i akceptowalnym z perspektywy fizycznej realizacji sposobem na odbudowę “Rossyi” przy minimalnej ingerencji w trudne do zmian elementy otoczenia. Dyskutowany pomysł na odbudowę samej “Rossyi” z całkowitym pominięciem otoczenia jest skazany na porażkę z uwagi na całkowitą obcość eklektycznej formy w bardzo nowoczesnym pozbawionym elementów wielkomiejskich środowisku, które się tam obecnie znajduje. Także całkowite porzucenie myślenia o odbudowie “Rossyi” jest pewnym rozwiązaniem, jednakże trzeba się wobec takiego scenariusza liczyć z faktem, że można pogrzebać ostatnią szansę na przywrócenie tego ewidentnie znaczącego elementu “wielkiej” Warszawy o jakiej wszyscy marzymy. Inne proponowane wizje takie jak odbudowa we współczesnej formie albo odbudowa jedynie ścian zewnętrznych z ukrytym w środku nowoczesnym biurowcem również budzą szereg wątpliwości. Realizacje tego typu już dokonane w Warszawie udowodniły, że łatwo w takim przypadku zrobić obiekt szalenie sztuczny i niezdefiniowany którego forma nie jest zbliżona ani do historycznego kontekstu ani do współczesnej wizji i w efekcie powstaje coś wysoce pretensjonalnego i być może niezrozumiałego z perspektywy czasu. Ostatnim wnioskiem jakim warto się podzielić jest fakt, że historyczna forma odbudowywanego gmachu nie musi być w konflikcie z nowoczesnymi bryłowymi “domami centrum”. Umiejętna kreacja architektury na zasadzie kontrastu wiele razy udowodniła że te odmienne nurty mogą doskonale współgrać mimo swej jakże innej formy. Należy pamiętać że to proste obiekty sprawiają że te wybujałe i pompatyczne naprawdę mogą “zabłysnąć”. Ten kto był choć raz w Wiedniu i oglądał ściągające się ze sobą luksusowe kamienice Ringu, z których najbiedniejsza jest dwu-trzy- krotnie bogatsza niż warszawska “Rossya”, prędko zrozumie że wartość naszej nieodbudowanej kamienicy nie płynie z jej eklektyzmu.