|
Dwa tygodnie temu przedstawiliśmy nasze pomysły na zmianę oblicza ronda Dmowskiego i modernizację jego układu komunikacyjnego. Tym razem prezentujemy nasze wizję poszczególne czterech narożników tego najważniejszego w mieście skrzyżowania.
NAROŻNIK POŁUDNIOWO-WSCHODNI (NOVOTEL) Od południowego wschodu (narożnik hotelu Forum - Novotel) proponujemy zabudowę o wysokości ok. 30 metrów dochodzącą do narożnika Marszałkowskiej i Alej. Przyziemia – handlowe, najlepiej cały parter i piętro. Wymaga to nadbudowy przyziemia Hotelu Forum. W rezultacie nie tylko miasto otrzyma wielkomiejski narożnik, ale też hotel uzyska dodatkową przestrzeń użytkową w nadbudowanej części. Nasz pomysł zgłosiliśmy miastu we wnioskach do przygotowywanego Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego.
NAROŻNIK POŁUDNIOWO-ZACHODNI (METROPOL) Narożnik południowo-zachodni (Cepelia i Metropol) powinien zostać zabudowany w sposób bliźniaczy do narożnika Novotelu. 7-8 pięter, 30 metrów. Odtworzenie pierzei Alej Jerozolimskich wymaga niestety rozbiórki ciekawego architektonicznie, ale beznadziejnego urbanistycznie hotelu Metropol oraz straszliwie zeszpeconego w ostatnich latach pawilonu Cepelii. W przypadku, gdyby SARP uznał za wskazane chronić architekturę powstałej w latach 1965-66 Cepelii – niegdyś ostatniego krzyku mody i techniki – uważamy za celowe przeniesienie Cepelii w inne miejsce. Nie łakniemy krwi modernistycznych pawilonów. Po przywróceniu pierwotnej elewacji pawilon Cepelii mógłby stanowić ozdobę jednego z warszawskich parków. Jednakże obecną lokalizację pawilonu uważamy za kompletne nieporozumienie.
W przypadku odbudowy narożnika południowo-zachodniego uważamy za celową odbudowę rewelacyjnej, neobarokowo-secesyjnej kamienicy Panczakiewicza z 1906 roku. Budynek ten świetnie komponował się z hotelem Polonia (Jerozolimska 45) i pobliską kamienicą Rakmana (Jerozolimskie 47) i stanowił część najbardziej wielkomiejskiej pierzei w Warszawie. Budynek nie miał jednak tyle szczęścia, co jego sąsiedzi. Został barbarzyńsko spalony w 1944, ale solidna konstrukcja wytrzymała dewastację. Budynek został po wojnie prowizorycznie wyremontowany i zanosiło się na jego kompletną odbudowę. Przyczyną – właściwie jedyną merytoryczną – jego rozbiórki w 1954 roku, było stworzenie wielkiego ronda na skrzyżowaniu Alej Jerozolimskich i ulicy Marszałkowskiej. Kiedy rondo zniknie, przestanie też funkcjonować jedyny merytoryczny powód zniszczenia tego budynku.
Uważamy odbudowę (właściwie: rebudowę) tego obiektu za hołd złożony przedwojennej Warszawie i stylistyce belle epoque. W mieście o tak wielkiej tradycji odbudowy i rekonstrukcji jak Warszawa, w mieście które od fundamentów odtworzyło swoją część zabytkową – w wyjątkowych miejscach i wyjątkowe budynki powinny podlegać odtworzeniu. Względnie przywróceniu im przedwojennego sznytu. Tym bardziej, że okres po 1945 nie sprzyjał ochronie obiektów z lat 1850-1914. Niejednokrotnie uznawano je za tandetne i kiczowate pamiątki niewoli carskiej. Niszczono je – nie bacząc na fakt, że praktycznie wszystkie obiekty, które przetrwały hekatombę 1944 roku powinny być traktowane specjalnie. Nie tylko jako wypełniacze tkanki miejskiej czy metry kwadratowe powierzchni użytkowej, ale jako świadkowie historii i reprezentanci stylów neo-historycznych i secesyjnych.
Niebagatelne znaczenie ma kwestia ochrony Polonii, która wyraźnie nie ma szczęścia do sąsiadów. Metropol – budynek o ostentacyjnie modernistycznej estetyce, „wypina się” na Aleje Jerozolimskie, pokazując im jedynie ślepą ścianę boczną, zazwyczaj zresztą służącą jako stelaż do reklamy outdoorowej. Naszym zdaniem Polonia – inna perełka z okresu wczesnego modernizmu z elementami klasycyzmu i secesji – zasługuje na lepsze sąsiedztwo. Tym bardziej, że odbudowaną kamienicę Panczakiewicza również można wykorzystać na hotel, pod tą samą nazwą, ale na pewno bardziej zyskowny. Stylistykę pozostałej części narożnika pozostawiamy uznaniu i talentowi architektów.
NAROŻNIK PÓŁNOCNO-WSCHODNI (ROTUNDA) Przechodząc do strony północnej, członkowie Forum Rozwoju Warszawy, przeprowadzili gorące dysputy, dotyczące zagospodarowania tych dwóch narożników. Po stronie północno-wschodniej funkcjonuje jedno z nielicznych kompletnych założeń urbanistycznych powojennej Warszawy – Ściana Wschodnia. Niestety, jej najbardziej charakterystyczny element, czyli Rotunda, wprowadza chaos przestrzenny w narożniku i uniemożliwia jego prawidłową zabudowę.
Z drugiej jednak strony Rotunda pod wieloma względami zasługuje na ochronę. I to na ochronę w tym konkretnym miejscu. Jest to symbol miasta – czy to się podoba czy nie. Duże znaczenie ma wzgląd na tragiczny wybuch w 1979, po którym Rotundę odbudowano z przyczyn emocjonalnych. Burzenie jej dzisiaj byłoby barbarzyństwem. Ponadto, Rotunda tworzy interesujący dialog z pozostałymi obiektami Ściany Wschodniej. Dzisiaj tego dialogu nie widać spod reklam, niemniej kontrast między poziomymi liniami, lakonicznością wyrazu i dominacją form prostokątnych a ekstrawaganckim daszkiem „czapki generalskiej” i formami okrągłymi jest chyba dla każdego zrozumiały. Dlatego też, biorąc pod uwagę szacunek dla oryginalnej koncepcji profesora Zbigniewa Karpińskiego, uważamy, że Rotunda powinna zostać na swoim miejscu. Czy z tą samą funkcją – to już wątpliwe. Osobiście preferowalibyśmy w tym miejscu jakąś restaurację czy punkt informacji turystycznej.
Inaczej przedstawia się sprawa z Universalem. Sam budynek od dłuższego czasu służy jako stelaż dla reklam, a pod stelażami niszczeje jego elewacja. Universal nie spełnia niestety wymagań stawianych nowoczesnym biurowcom. Jego adaptacja może się okazać droga i nieopłacalna. Dlatego też, nie popierając rozbiórki tego obiektu jako celu samego w sobie, nie będziemy również przeciwko niej protestować. Budynek ten nie jest na tyle cenny architektonicznie, by go chronić za wszelką cenę. Trzeba jednak brać pod uwagę, że stanowi część oryginalnej koncepcji, a jego elewacja – niestety wykonana tandetnie, a dzisiaj zniszczona – stanowi bardzo czytelną inspirację abstrakcjonizmem Miesa van der Rohe.
Dzisiaj taka stylistyka może wydawać się brzydka lub przestarzała, ale w czasach kiedy Universal powstawał, był nowoczesnym elementem Zachodu w czasach gomułkowskiej siermięgi. I jest dowodem na to, że nawet w latach 1960. Polska utrzymywała styczność intelektualną ze światem Zachodu. Wystarczy porównać zdjęcia Universalu z takimi wybitnymi dziełami Miesa jak wieżowiec Kluczynskiego w Chicago (Kluczynski Federal Building) czy wieżowiec IBM albo legendarny Seagram Building by dostrzec inspirację i podobieństwo, w szczególności „kratkowanej” elewacji.
Dlatego też uważamy, że zarówno w razie przebudowy, jak i ewentualnej rozbiórki i wymiany Universalu należy bezwzględnie zachować: 1. Plan budynku. Obiekt powinien zachować obrys Universalu. 2. Podziały elewacji. Najbardziej charakterystycznym elementem lakonicznych i prostych budowli Miesa van der Rohe były podziały elewacji. To właśnie dzięki nim widać podobieństwo obiektów. Barwa i materiał są mniej istotne i mogą ulec zmianie. Natomiast utrzymanie „kratki” o oryginalnych proporcjach wydaje się nam konieczne. Nie tylko z hołdu dla stylu, ale też jako odpowiednie tło dla Rotundy. Cały czas mamy bowiem na uwadze, żeby obiekt Universalu kontrastował z Rotundą poziomymi i prostokątnymi liniami. Dlatego malowanie obiektu w jakieś wzorki, czy stosowanie okrągłych okien jest niedopuszczalne. 3. Odpowiednią wysokość. W razie nadbudowy Universalu, albo wymiany budynku na nowy, obiekt powinien być nie niższy niż obecny Universal (50 metrów) i nie wyższy niż 70 metrów. Universal musi utrzymać co najmniej obecne gabaryty jako element kontrastowy wobec Rotundy i dominanta tego narożnika. Z drugiej strony Universal nie może przewyższać 76-metrowych wieżowców ściany wschodniej. Zarówno zakłóci ich rytm, jak i będzie zbyt „ciężki” i sprawi wrażenie potężnej ściany, spotęgowanej przez równie wielki hotel „Forum”. Wreszcie, ochrona Traktu Królewskiego i staromiejskiej części Warszawy wyklucza lokowanie bardzo wysokich budynków na wschód od ulicy Marszałkowskiej. Uważamy, że przedział 50-70 metrów zapewnia odpowiednie pole manewru architektom.
Tym samym, niezależnie od wszystkich przemian, narożnik północno-wschodni skrzyżowania pozostanie w pewnej mierze skansenem z lat 1960. Czy raczej: skansenem najlepszych elementów z lat 1960.
Zamiana ronda na skrzyżowanie skanalizowane (krzyżówkę) zapewni jednak przed Rotundą dużą przestrzeń do wykorzystania. Proponujemy wykorzystać ją jako plac publiczny. Już dzisiaj, mimo niesprzyjających warunków, placyk przed Rotundą jest popularnym miejscem spotkań i to mimo fatalnej jakości małej architektury, konieczności zejścia do podziemi i wszechobecnego nielegalnego handlu. Mimo wszystko, centralne skrzyżowanie Warszawy nawet w tak niesprzyjających warunkach absorbuje ogromny ruch. Liczymy na to, że poprawa warunków sprawi, że warszawiacy pokochają ten placyk. Podstawowymi warunkami, które trzeba spełnić jest konkurs na zagospodarowanie placu, przy czym warunkami powinna być szlachetna nawierzchnia, wysokiej jakości mała architektura i zieleń oddzielająca hałaśliwe ulice od placyku.
NAROŻNIK PÓŁNOCNO-ZACHODNI (PATELNIA) Wreszcie północno-zachodni narożnik skrzyżowania, czyli tak zwana „Patelnia” już obecnie stał się lubianą przestrzenią publiczną, miejscem eventów i twórczości offowej, ale też niestety nielegalnego handlu. Warto zaznaczyć, że zagospodarowanie placu jest prowizorką, trwającą już od 1998 roku, kiedy oddano do użytku stację metra Centrum. Docelowo „Patelnia” zostanie podniesiona o jedną kondygnację – czyli na poziom ulicy – i to tam znajdą się ostatecznie wyjścia z metra. Ogromne tłumy ludzi, które z czasem będą się tylko zwiększać, oraz już istniejące rozwiązania zastosowane na „Patelni” uniemożliwiają ścisłą zabudowę pierzejową w tym miejscu. Przeciwnie, w narożniku będą się kłębić tłumy ludzi przesiadające się z metra na tramwaje i autobusy, udający się do sklepów, kin i restauracji. Dlatego też w tym narożniku nieuchronne będzie cofnięcie zabudowy, stworzenie drugiego placyku publicznego, zamkniętego z dwóch stron wielkomiejską zabudową, a z dwóch pozostałych otwarty na przejścia przez Marszałkowską i Jerozolimskie.
Biorąc pod uwagę handlowy – w przyszłości – charakter Marszałkowskiej, ogromną liczbę potencjalnych klientów, wreszcie postulowane przez Miasto stworzenie w tym miejscu obiektu o szczególnie wyróżniającej się architekturze, uważamy za celowe przeznaczenie obiektu nad stacją metra na wielopiętrowy dom towarowy, który na pewno nie będzie narzekał na brak zainteresowania.
Nie wykluczamy zagłębienia części placu lub oddzielenia go zielenią względnie formami małej architektury od ulic. To również powinno być ustalone w konkursie na zagospodarowanie terenu.
W ten sposób doszliśmy do końca opisu naszego wymarzonego skrzyżowania. Chcemy podkreślić, że są to ogólne wytyczne. Ostateczną formę architektoniczną, rozwiązania techniczne, stylistykę detalu i tym podobne trzeba będzie wyznaczyć w konkursach miejskich, a wiele decyzji będzie też zależało od inwestorów. Dlatego też sądzimy, że nasze pomysły są na tyle ogólne i elastyczne, że pozostawią pole do popisu wielu specjalistom z różnych dziedzin, w których kompetencje nie mamy zamiaru wnikać. Przede wszystkim mamy nadzieję, że zagęszczenie narożnika i przeznaczenie parterów na cele publiczne spodoba się warszawiakom. Uznamy pomysł za uwieńczony sukcesem, kiedy mieszkańcy stolicy uznają główne skrzyżowanie miasta za przestrzeń, w której przyjemnie się spędza czas. Zobacz też: Prześlij innym! powrót do początku strony
|