|
Budynek Rotundy jest częścią założenia urbanistycznego zwanego "Ścianą Wschodnią ulicy Marszałkowskiej", które po wielu dyskusjach i zmieniających się koncepcjach zrealizowano wreszcie w latach 1962-69. Niezależnie od oceny estetyki modernistycznej, która bywa różna i oceny jakości wykonania, która była kiepska, nie ulega wątpliwości, że jest to w miarę spójny i w miarę konsekwentnie zrealizowany zespół urbanistyczny powojennej Stolicy. ŁYK ZACHODU I SYMBOL MIASTA
Dzisiaj kojarzy nam się z siermiężną epoką Gomułki, ale w rzeczywistości w tamtych czasach Ściana Wschodnia stanowiła łyk Zachodu w stolicy komunistycznego kraju. Zainspirowało ją przygotowane przez J. B. Bakemę i J. H. van der Broeka założenie pasażu Lijnbaan w Rotterdamie, który zresztą, podobnie jak Warszawa, został niemal całkowicie zrujnowany podczas II wojny światowej. Domy Towarowe Centrum, Universal czy Pasaż Wiecha - wówczas pod nazwą Śródmiejski - stanowiły w latach 60-tych obiekt dumy i podziwu warszawiaków.
Sama Rotunda jest bodaj najbardziej twórczym wkładem polskiego zespołu arch. Zbigniewa Karpińskiego opracowującego Ścianę Wschodnią. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że oddaje przysłowiową polską zawadiackość. Wśród idealnie prostych linii stworzono gmach fantazyjnie przekrzywiony. Jak czapka na bakier. Płaskim dachom przeciwstawiono "ząbki". Wielkie bryły bloków skontrastowano niską, pawilonową formą. No i wreszcie prostopadłościanom przeciwstawiono kształt rotundy.
Nic dziwnego, że niezwykły gmach stał się błyskawicznie kolejnym symbolem miasta. I kiedy w tragicznym wybuchu gazu w lutym 1979 r. gmach uległ zniszczeniu, na żądanie warszawiaków odbudowano go.
O MODERNĘ TRZEBA DBAĆ Niestety, modernizm wymaga dbałości i dyscypliny. Dbałości o czystość elewacji, bieżące naprawy i schludne otoczenie. Dyscypliny - bo zaletą Rotundy - podobnie jak i szeregu innych obiektów modernistycznych - jest jej skromność. Jeżeli właściciel nie potrafi uszanować tej ascezy, rozpoczyna się estetyczny koszmar. Ładna bryła zostaje upstrzona reklamami. Otoczenie Rotundy również zostaje upstrzone reklamami - by wymienić tylko sam Universal. Zaplanowana przed budynkiem przestrzeń zamienia się w wielki dziki bazar. Dodajmy: za pełną akceptacją właściciela. Skoro bowiem okolice Rotundy okupują nielegalni handlarze uliczni, a Straż Miejska nie otrzymuje zażaleń na ten stan rzeczy, właściciel wyraźnie akceptuje to, co się dzieje.
Nic dziwnego, że teraz, w 2010 roku, zarówno estetyka Rotundy, jak i jej otoczenia zamieniły się w anty-estetykę. Jest tam chaotycznie, brudno i brzydko. Budzi to niezadowolenie warszawiaków i chęć poprawy sytuacji.
W tej sytuacji bank PKO zakomunikował, że planuje rozbiórkę Rotundy i zastąpienie jej nowym budynkiem. Czujemy się w obowiązku pochwalić właściciela za pomysł zorganizowania w nowym gmachu restauracji i kawiarni. Od dawna PKO jest krytykowane za wykorzystanie charakterystycznego budynku w centrum na potrzeby mało miastotwórczej hali operacyjnej oddziału bankowego. Wzbogacenie pierwszego piętra o funkcje atrakcyjne dla mieszkańców i turystów jest dobrym pomysłem.
Projekt przebudowy Rotundy przygotowany przez Pracownie KD Kozikowski Design (materiały prasowe)
Tutaj jednak pochwały się kończą. Absurdalne jest już samo usytuowanie kawiarni wewnątrz zamkniętego kokonu, bez widoku na miasto (druga sprawa, że w tym miejscu widoku dość paskudnego). Rozbiórka istniejącego budynku, by postawić na jego miejscu coś prawie identycznego wydaje się mało rozsądna pod względem finansowym - ale to jest już problem właściciela. Przede wszystkim jednak koncepcje "cząstkowej" poprawy wizerunku okolic Ronda Dmowskiego doprowadzą w konsekwencji do jeszcze większego chaosu. Naszym zdaniem, należy podejść do problemu całościowo.
Daliśmy temu wyraz zarówno w naszych propozycjach centralne skrzyżowanie Warszawy cz.1, cz.2 , jak i w złożonych wnioskach do przygotowywanego właśnie Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego Ściany Wschodniej, a także w naszym projekcie Aleja Marszałkowska.
Propozycja zagospodarowania Ronda Dmowskiego przygotowana przez Forum Rozwoju Warszawy
Dlaczego koncepcja PKO, by zniszczyć Rotundę i zastąpić ją nową "prawie-taką-samą-Rotundą" nie jest słuszna? Bo największą winę za tragiczny stan przestrzeni w narożniku Alej Jerozolimskich i Marszałkowskiej nie ponosi ani architektura budynku ani jego urbanistyka (chociaż można mieć do nich zastrzeżenia) tylko bałagan istniejący za pełną wiedzą i zgodą właścicieli tego obszaru KTO JEST WINNY? Wokół Rotundy rozstawili się handlarze? Kazać im opuścić to miejsce! Właściciel terenu ma do tego pełne prawo.
Że Rotunda jest oblepiona reklamami? A kto je tam umieścił?
Że jest brudna? No to trzeba ją umyć!
Że jej szyby nie są tak ładne jak w latach 60-tych? No to trzeba je wymienić! Wszak po katastrofie w 1979 r. zastąpiono szyby przezroczyste przyciemnianymi. Można powrócić do oryginału.
Całkowite zniszczenie Rotundy i zastąpienie jej nową formą nie jest dobrym rozwiązaniem. Na czas budowy handlarze będą musieli opuścić ogrodzone miejsce robót. Ale po otwarciu nowego gmachu wrócą. I będą wracać dopóty, dopóki PKO nie pokaże jasno, że nie życzy sobie ich obecności.
Jeżeli dyrekcja PKO postanowi "wzbogacić" bryłę nowej Rotundy reklamą, to przecież reklama pozostanie. Jeżeli o nową Rotundę nie będzie się dbać, to się zabrudzi. Postępowanie PKO niestety przypomina mechanizm myślenia gazdy, który w dowcipie, patrząc na swoje niesamowicie brudne dzieci pyta żonę: "Myjem, czy nowe robim?"
FRW stoi na stanowisku, że "myjem" to lepsze rozwiązanie. P.S. Już po opublikowaniu tekstu zauważyliśmy, że metafora z gazdą i jego dylematem "Myjem, czy nowe robim" zrobiła prawdziwą furorę. I jak się okazało, wcale nie byliśmy pierwsi. Pierwszym był Grzegorz Buczek w liście do Gazety Wyborczej z 29 stycznia. Niniejszym solidaryzujemy się z Jego opinią i polecamy czytelnikom link do artykułu
Zobacz też: Prześlij innym! powrót do początku strony
|