Forum Rozwoju Warszawy


Strona główna arrow Aktualności arrow Sposób na reklamę
Sposób na reklamę PDF Drukuj E-mail
piątek, 19 luty 2010

"Warszawa to miasto wołające o pomoc, o odsłonięcie i uwydatnienie jego atutów. Projektować w Warszawie, to misja, ale to miasto otwierające wiele możliwości." Z laueratami konkursu na nośnik reklamy w ramach projektu "Aleja Marszałkowska" Anną Pawłowską i Przemkiem Wosiem rozmawia  Marcin Wojciechowski.

 



 Przemysław Woś i Anna Pawłowska Zdobywcy głównej nagrody w konkursie na nośnik reklamy na ul. Marszałkowskiej 


 

Marcin Wojciechowski: Przedstawcie się; skąd pochodzicie, co robicie w życiu.

Anna Pawłowska: Jestem z Warszawy, studiuję architekturę na PW.

Przemek Woś - warszawiak, z małą przerwą, architekt, jeżdżę Vespą... jak Słońce pozwala.

 

Czy przed naszym konkursem już startowaliście w konkursach? Jakie są wasze poprzednie prace?

AP: Brałam udział w konkursie studenckim "miasto na styku" organizowanym przez  Architekturę Murator.

PW: Oprócz projektów dla klientów, konkursy takie jak:

- 2005 "Jan Paweł II w Warszawie. Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze Ziemi. Tej Ziemi." Koncepcja upamiętnienia obecności Ojca Świętego Jana Pawła II w Warszawie ze szczególnym uwzględnieniem mszy św. Zesłania Ducha Świętego w 1979 roku na tle zagospodarowania placu Piłsudskiego. (ze znakomitym zespołem J.Odyniec, M.Waszak-Górecka, D.Zaremba)

- 2006 urbanistyczno-architektoniczny konkurs "Miasto i demokracja. Warszawa - przestrzeń polskiej wolności 2006". Organizowany przez Instytut Stefana Starzyńskiego. (Udział w podobnym zespole co poprzedni).

Jakie są wasze zainteresowania architektoniczne, co chcielibyście robić w tej dziedzinie. Obiekty użyteczności publicznej? domy? mała architektura?

AP: Wciąż jeszcze próbuję, poszukuje, jeszcze studiuję, Chciałabym posprawdzać się w różnych tematach. Do tej pory pracowałam w studiach projektujących wnętrza. Teraz zajęłam się głównie studiami magisterskimi.

PW: Ja już po okresie prób. Urbanistyka - piękne podejście ideowe, niestety często utopijne w Polsce, kończy się na działaniach administracyjnych. Wnętrza, dla przyjemności estetycznej - szybszy projekt - szybsza realizacja - szybsza satysfakcja. Kiedy nie trzeba pozwoleń, uprawnień, ekspertyz, to głównie przyjemność. Ale moim celem są użyteczności publiczne. To skala łączenia architektury i działań urbanistycznych. To projektowanie dla pokoleń.

Warszawa jest inspirującym czy dołującym miejscem dla młodego architekta?

AP: Warszawa swoim ładem przestrzennym, architekturą, estetyką pozostawia wiele do życzenia. Jest jednak miastem z historią burzliwą i bogatą, jest ważnym polskim miastem z największa liczbą mieszkańców - to potencjał i inspiracja. Inspiracją dla Architekta w każdym wieku jak sądzę są zarówno dobre gotowe rozwiązania jak i zjawiska które nam przeszkadzają - potrzeba matką wynalazku. W Warszawie jest bardzo dużo do zrobienia.

PW: Utarła się opinia - Warszawa to szare miasto. Rzeczywiście, zburzone, później często zarządzane raczej mieszanką socrealizmu i pazernego kapitalizmu stworzyło chaos dominujący nad ocalałym pięknem i pasjonującymi detalami - świadkami przeszłości. Warszawa to miasto wołające raczej o pomoc, o odsłonięcie i uwydatnienie jego atutów. Mamy tak zdolnych architektów w Polsce, że wystarczy dać im dojść do głosu a odbije się to z korzyścią dla miasta. Projektować w Warszawie, to misja, ale to miasto otwierające wiele możliwości.

A ulica Marszałkowska? Staracie się nią chodzić nawet kiedy to nadrabia drogi czy raczej ją omijacie żeby nie widzieć co się tam dzieje?

AP: :) Ja chodzę na piechotę zwykle na zajęcia. Wysiadam w Centrum i idę aż do pl. Konstytucji. Lubię chodzić - po Warszawie też. Marszałkowska - owszem jest mocno zaniedbana, zaśmiecona, witryny, reklama, posadzka powinny mieć zdecydowanie uporządkowany, przemyślany charakter. Niestety to wciąż nie jest aleja tylko zapchana ulica z usługami w parterach. Myślę jednak, że ważne jest indywidualne potraktowanie jej odcinków, bo Marszałkowska od pl. Bankowego do Centrum jest zupełnie inną ulicą niż na odcinku Centrum - pl. Konstytucji, czy w dalszej części. Uwzględnienie tych różnic jest bardzo ważne dla powstania spójnej koncepcji rewitalizacji.

W Warszawie poza Nowym Światem, Krakowskim Przedmieściem nie ma szerokich ulic zaprojektowanych tak by przyjemnie sie tamtędy chodziło, spacerowało, robiło zakupy, dlatego Warszawiacy wolą spędzać czas w sztucznych miasteczkach centrów handlowych.

PW: Marszałkowska - to kręgosłup centrum miasta. Metro, place, założenia architektoniczne jak Domy Centrum czy Pasaż Wiecha. To wszystko jest pewnym dziedzictwem, które warto traktować z szacunkiem. Rewitalizacja Marszałkowskiej jest oczywiście kwestią szerszego kontekstu, jak zauważył to arch. Dariusz Hyc z pracowni MAAS, współautor rewitalizacji Pasażu Wiecha.

Marszałkowska ma wielki potencjał, kolosalne znaczenie w oczach mieszkańców Warszawy. Cenne są działania stowarzyszeń takich jak FRW czy MiastoMojeAwNim, które budują szerszą świadomość społeczeństwa o własnym mieście. Wytykają zaniedbania, ale też wskazują rozwiązania na istniejące problemy. Widać jak bardzo te odpowiedzi są potrzebne w naszym mieści ukształtowanym na zwyrodniałej wersji kapitalizmu, chociażby po pracach nadesłanych na konkurs. W mniemaniu zwykłego Warszawiaka, lepsza reklama, znaczy większa reklama. To wartościowy przekaz, który niósł otwarty aspekt konkursu. To czerwona lampka pokazująca jak to miasto wychowuje swoich mieszkańców.

Marszałkowska prywatnie, jest dla mnie zjawiskiem nietypowej przestrzeni. Jest tak szeroka, tak otwarta, jak niewiele ulic z pierzejami, stanowi świetną podstawę na stworzenia alei. Chętnie nadkładam drogi, omijając przystanki, żeby się nią przejść jak tylko pogoda sprzyja.

Jak przygotowywaliście się do naszego konkursu?

AP: Tak jak mówiłam doświadczalnie :) Oboje mieszkamy w Warszawie - ja prawie codziennie jestem na Marszałkowskiej. Każde z nas odwiedziło kilka europejskich miast. Mamy stamtąd obrazy, przykłady dobrych rozwiązań, przyjemnych przestrzeni publicznych.

PW: W tym konkursie uznaliśmy za cenne kontekst projektu Alei Marszałkowskiej, kontekst stowarzyszeń zajmujących się tym konkursem i samym zjawiskiem nośników i przekazu reklamy. Zagłębiliśmy się w sugerowanych inspiracjach i oparliśmy się na własnych doświadczeniach i wiedzy zdobytej w i o różnych europejskich miastach. Ten etap był najistotniejszy i najbardziej czasochłonny w przygotowaniach. Dał nam przemyślenia do cennych wniosków.


Zwycięska praca w konkursie na projekt nośnika reklamy dla Alei Marszałkowskiej (autorzy: Anna Pawłowska i Przemysław Woś)

 

Skąd tak niecodzienny sposób potraktowania tematu? Większa część zgłoszonych prac przedstawiała albo typowe cityboardy, albo ławeczki z cityboardem...

AP: W projektowaniu ważna jest współpraca, postawiliśmy na wspólną burzę mózgów, nie indywidualizm. Projektowanie w pojedynkę w każdym przypadku jest mniej efektywne niż w zespole. Jeden pomysł inspiruje drugi, potencjał wzrasta geometrycznie ;)
Zadanie było niecodzienne - zaprojektować coś czego tak naprawdę nikt nie chce - Takie problemy wymagają niecodziennych rozwiązań.

PW: Oglądając europejskie aleje, zauważyliśmy... nic. Tzn. nie ma reklam. Nie widać ich. Dopiero po głębszych poszukiwaniach, przypomnieliśmy sobie o "archetypie" słupa, walca ogłoszeniowego. Tylko tyle. Pytanie jakie sobie postawiliśmy było jak zaprojektować reklamę, która niby jest, ale jednak jej nie ma. Nie zasłania elewacji, na zdjęciach jej nie widać, nie narzuca się, nie przytłacza, ale jednak jest i trafia do przechodniów. Szukaliśmy też obiektu, ikony, której nie ma jeszcze nigdzie indziej, nie w tej skali, a stanowiłaby rozpoznawalny element tej alei.

Kontrowersje wzbudził pomysł umieszczenia reklamy w miejscu mało widocznym: w posadzce. Czy znajdą się chętni na reklamowanie się w chodniku i czy reklamy umieszczone w posadzce będą w ogóle zauważalne?

AP: Oczywiście, jeżeli nie będą mieli innego wyboru:)(żart) Reklama w chodniku jest świetnie widoczna, a jednocześnie nie ingeruje tak bardzo w przestrzeń. Proponujemy żeby miejsca instalacji takich reklam wykorzystywały rożnego typu aktywność przechodniów - na przykład umieszczenie jej tuż przed ławką było by bardzo atrakcyjne przede wszystkim dla jej oddziaływania.

Zaletą takiej formy jest zachowanie czystość przestrzeni, to znaczy że nie tworzymy niepotrzebnego mebla (a za taki uważam mebel w bezpośredni sposób służący użytkownikom) wykorzystujemy to co już jest, wtapiamy się w przestrzeń, będąc cały czas widoczni. Trzeba jednak zastrzec, że miejsca takich reklam i ich ilość powinny być również kontrolowane. Powinny być atrakcyjnym elementem grafiki posadzki miejskiej. Po zmroku wyglądało by to szczególnie atrakcyjnie jako dodatkowe źródło światła w posadzce.

PW: Przygotowując się do tematu, długo zgłębialiśmy szeroki i barwny świat reklamy, trafiając często na zaskakujące przykłady niekonwencjonalnego stosowania reklam, plakatów, informacji. Coś co budziło nasze zainteresowanie przez pomysł, a nie rozmiar. W tym kierunku chcielibyśmy, żeby szła reklama. Sprytna, a nie wszechobecna. Dlatego uznaliśmy, że nowe miejsce na reklamę obudzi kreatywność. Dostosowaliśmy też rozmiar. Plakaty były mniejsze, 40x60cm, 30x40cm, ale mogłoby być ich więcej bo są mniej inwazyjne. Tym sposobem zasięg w ilości oglądających byłby tylko nieznacznie mniejszy. Zaproponowane rozwiązania techniczne starają się odpowiedzieć na polskie warunki klimatyczne i szczególną osobowość nadpobudliwych postaci.

Takie potraktowanie nośnika reklamy sugeruje, że reklama Was drażni, nuży. To prawda?

AP: Zwykle tak, chociaż jest na świecie wiele przykładów błyskotliwych zabawnych reklam wykorzystujących kontekst miejsca, specyfikę nośnika. Niestety forma nośnika reklamy nie determinuje wartości estetycznych użytych w każdej odrębnej reklamie wykorzystującej ów nośnik. Na szczęście producenci powoli zaczynają rozumieć że nachalna, drażniąca reklama może odnieść odwrotne od zamierzonych skutki.

My jako odbiorcy zmieniamy swój stosunek do reklam, inaczej na nie reagujemy, zmienia sie psychologia reklamy.

PW: To forma reklamy mi nie odpowiada. Wychowałem się na zachodzie i tam zaobserwowałem, że z większym szacunkiem traktuje się przestrzeń reklamową. Jak się ma mało miejsca, to się bardziej stara nad pomysłem, reklama jest ciekawsza. Jeśli reklamy muszą być, to takich właśnie chcę.

Gdybyście mogli, co jeszcze zmienilibyście w Warszawie?

AP: Przede wszystkim komunikację miejską, za dużo cały czas jest samochodów w centrum miasta za mało tramwajów, powinno być zdecydowanie więcej tramwajów, rzadziej stoją w korku są bardziej ekologiczne również od autobusów. Są pięknym elementem krajobrazu miejskiego, powinno być ich jak najwięcej. Jako przykład mogę podać Wiedeń, to piękne miasto i do tego świetnie skomunikowane, jego niepowtarzalny klimat tworzą miedzy innymi
tramwajowe trakcje.

PW: Zieleń. Z lotu ptaka Warszawa wydaje się być zielonym miastem, ale z perspektywy pieszego, oprócz nielicznych parków, do których często trzeba się specjalnie wybrać w weekend, to nie czuję miejskiej zieleni. Na przykładzie, znów niestety, miast europejskich, bardziej korzystne (czyt. do wykorzystania) są skwery. Miejsca, które znajdują się przy ciągach pieszych, celowo stworzonych do tego by się w nich zatrzymać, usiąść, zamyślić, nacieszyć pogodą, czy piękniejącym miastem. Plac Dąbrowskiego jest zalążkiem tego co mam na myśli, choć jest "na" ciągu komunikacyjnym, a nie przy nim. Wejście do tej przestrzeni "spowolnienia" powinno być wyborem, nie przymusem, żeby kojarzyła się z wolnością, a nie z codziennym pędem do pracy.

Trawniki dla ludu! - żeby wreszcie zniknęły tabliczki "nie deptać", żeby była prowadzona polityka aktywnych/pasywnych trawników, czyli te do wykorzystania i te w stanie regeneracji. Rozkładanie kocyków na trawie, czy siadanie na marynarce nauczy ludzi szanować te miejsca, zbierać psie odchody, nie śmiecić... bo to ich kanapa. A jakże przyjemnie w przerwie na lunch zanurzyć gołe stopy w zieloną czystą trawę. Robią to w tylu miejscach na świecie, nie mamy powodu być gorsi.

Jakieś plany na najbliższy czas?

AP: Myślę, że powinien zostać zorganizowany następny konkurs - co zrobić z taką olbrzymią ilością "białego" surowca, który opanował ostatnio nasze miasto :)

 

Zobacz też:

 

Prześlij innym!  Prześlij innym!
powrót do początku strony

 

< Poprzedni   Następny >
Projekty

Plac Defilad - Koncepcja zagospodarowania nowego centrum Warszawy Plac Piłsudskiego - Nowa koncepcja uporzadkowania głównego placu stolicy Aleja Marszałkowska - Plan rozwoju i przemiany ulicy Marszałkowskiej
Nowości

czerwiec 2010

Betonowy kolaż

Wnioski do planu rejonu ulicy Żelaznej

Rola dzielnic w ustroju m. st. Warszawy








o nas -  kontakt -  rss