Z PASJĄ DLA MIASTA





Świętokrzyska – przełom czy zmarnowana szansa?

Ulica Świętokrzyska zmieniła się nie do poznania. To pierwszy tak ważny remont śródmiejskiej ulicy od lat. W porównaniu z tym, co było tu jeszcze 3 lata temu efekt jest piorunujący, ale wiele rzeczy można było zrobić lepiej.

Fot. Robert FRW
Fot. Robert FRW

Ulica przeszła remont przy okazji budowy drugiej linii metra. Przez kilka lat był tu tylko plac budowy, po jej ukończeniu ulica musiała zostać zbudowana od nowa. Forum Rozwoju Warszawy jako pierwsze, już w 2010 r. zaapelowało, by wykorzystać tę szansę do gruntownej przemiany Świętokrzyskiej – by z komunikacyjnego ścieku zmieniła się w elegancką aleję. Władze Warszawy długo zwlekały z decyzją o docelowym kształcie ulicy i do ostatnich chwil nie chciały zaprezentować projektu warszawiakom. To główne zarzuty wobec tej inwestycji. Co jeszcze można było zrobić lepiej? Prezentujemy subiektywne podsumowanie Nowej Świętokrzyskiej.

Plusy:

- przemiana w duchu zrównoważonego transportu

Przed remontem na Świętokrzyskiej niepodzielnie dominował samochód. Auta stały w korku na szerokich jezdniach (wraz z nimi opóźnienia łapały autobusy). Morze samochodów zajmowało niemal cały szeroki chodnik, zostawiając pieszym wąski przesmyk przy ścianie budynku. Taki stan rzeczy przeczył strategii transportowej i zdrowemu rozsądkowi.

Decyzja władz Warszawy o zawężeniu jezdni o 1 pas i likwidacji nielegalnego parkingu jest jedną z najważniejszych zmian na powierzchni ulic nad II linią metra. To rozsądny kompromis pomiędzy radykalnymi propozycjami (zawartymi jednak również w oficjalnej polityce transportowej miasta!) całkowitego zamknięcia jezdni a licznymi głosami wskazującymi na odcięcie dojazdu do mostu Świętokrzyskiego. Ulica Świętokrzyska między Marszałkowską a Nowym Światem będzie teraz miała przekrój taki sam, jak jej przedłużenie – Tamka. Olbrzymie korki, jakie były tu przed remontem, być może nie zmaleją, ale większe na pewno nie będą. Więcej miejsca będzie za to dla pieszych i rowerzystów.

- rowerowy korytarz i wygoda dla pieszych

Zwężenie jezdni i jej przebudowa stały się okazją do wyznaczenia infrastruktury rowerowej. Choć jej ostateczny kształt nie jest intuicyjny (na przemian jest to pas rowerowy na jezdni i droga rowerowa na chodniku), to tworzy spójny korytarz ciągnący się od ul. Kasprzaka do Zamoyskiego, pozwalający przejechać rowerem przez całe centrum miasta. Do tej pory Śródmieście było rowerową pustynią.

Remont był też okazją, by wyznaczyć nowe przejścia dla pieszych. Najwięcej korzyści daje połączenie zebrą ul. Bagno i placu Grzybowskiego z Parkiem Świętokrzyskim. Pasy powstały też na pl. Powstańców i Jasnej. Piesi zyskają także na innych ulicach remontowanych w związku z budową metra – Prostej (zniknęło przejście podziemne przy Karolkowej, pasy pojawiły się też przy Twardej), Targowej (naziemne przejście przy Ząbkowskiej) i Sokolej (brakujące przejście przez wjazdy na most).

Pas rowerowy na zwężonym odcinku ulicy (Fot. Robert FRW)
Pas rowerowy na zwężonym odcinku ulicy (Fot. Robert FRW)

- nowy standard nawierzchni

Patrząc na okolice niektórych nowych stacji metra, realnym zagrożeniem na Świętokrzyskiej był powrót ułożonej tam kilka lat temu kostki bauma. Taki los spotkał niestety rondo ONZ i okolice metra Stadion czy remontowaną w tym roku ul. Waryńskiego.

Na Świętokrzyskiej doczekaliśmy się innej, nowej jakości. To pierwszy przykład ulicy wyremontowanej zgodnie z tworzonymi w ratuszu standardami przestrzeni pieszej. Płyty chodnikowe (miejscami granitowe, miejscami z betonu) zostały ułożone w różne wzory zależnie od przeznaczenia: ciągi komunikacyjne są wybrukowane "na zakładkę", przestrzenie społeczne w "karo" zaś rejony skrzyżowań w tradycyjną szachownicę. Do tego warto dodać spójny i jednolity zestaw mebli miejskich i małej architektury – wiat, latarni, ławek.

Mamy nadzieję, że ten standard będzie stosowany również przy innych remontach. Być może za kilka lat będzie już intuicyjnie rozpoznawany i kojarzony przez mieszkańców Warszawy.

- jest życie na ulicy

Wiele osób oceniało efekt remontu stwierdzeniem "betonowa pustynia". Pewne jest jednak, że Świętokrzyska pusta nie jest. Gdy tylko zniknęły płoty, na chodniki wróciły tłumy pieszych. Ogródki knajpiane działały nawet wówczas, gdy chodniki były rozebrane – i były pełne ludzi. Wbrew pozorom na całej ulicy jest dużo lokali usługowych i wiele miejsc, które przyciągają przechodniów. Nawet uruchomienie pod spodem metra nie sprawi, że chodniki będą świecić pustkami.

Od dnia otwarcia chodniki są pełne pieszych (Fot. Robert FRW)
Od dnia otwarcia chodniki są pełne pieszych (Fot. Robert FRW)

Minusy:

- brak woli politycznej do zmian

Decyzja o zwężeniu ulicy jest zawsze trudna do podjęcia. W przypadku Świętokrzyskiej władze miasta zwlekały z nią jednak zdecydowanie za długo. Dopiero na 2 lata przed zakończeniem budowy metra rozpoczęły się prace koncepcyjne nad kształtem ulicy po remoncie, choć podstawowe założenia powinny być określone już w 2009 r. gdy toczył się przetarg na budowę metra. Przez długi czas Świętokrzyskiej groziło "odtworzenie" stanu sprzed zamknięcia – dopiero nacisk społeczny i medialny przekonał władze do zmian. Ta zwłoka skutkowała późniejszym pośpiechem na wszystkich etapach – od projektu po realizację.

- brak konsultacji społecznych

Zaledwie na tydzień przed zakończeniem remontu ratusz w końcu opublikował wizualizacje nowego wyglądu Świętokrzyskiej – warto dodać, że były one niskiej jakości i nie do końca oddawały rzeczywistość. Wcześniej o planach dotyczących remontu ulicy warszawiacy dowiadywali się z doniesień prasowych. Dopiero na wniosek o udostępnienie informacji publicznej złożony przez FRW udało się otrzymać i upublicznić projekt przebudowy.

Przez kilka lat nie odbyło się ani jedno publiczne spotkanie, na którym władze poinformowałyby o projekcie – a przecież zmiany na Świętokrzyskiej będą znacząco wpływać na życie wielu warszawiaków. W całym procesie od pomysłu do realizacji zabrakło miejsca na głos społeczeństwa. Konsultowanie takich projektów powinno stać się standardem, pozwalającym uniknąć konfliktów przy realizacji inwestycji.

- pośpiech prac projektowych

Pośpiech przy projektowaniu zmian na Świętokrzyskiej był wymówką - wytrychem dla wszystkich niedociągnięć. Gdzieś zabrakło drzew? Bałagan z parkowaniem? Dziwne rozwiązania rowerowe? To wszystko wina pośpiechu, w jakim trzeba było przygotować i zatwierdzić projekt. Niestety, fundamentalne kwestie takie jak lokalizacja wyjść i wentylatorni metra były rozstrzygnięte i na ich zmianę w trakcie budowy było za późno.

- projekt pod dyktando drogowców

Nawet w pośpiechu można było zaprojektować Świętokrzyską lepiej – dowodem na to jest koncepcja wykonana przez pracownię Pleneria. Problem jednak w tym, że o nowym kształcie Świętokrzyskiej decydowali wyłącznie drogowcy, po kolei odrzucając kolejne pomysły architektów: szpalery drzew, pawilony usługowe czy zatoki postojowe na jezdni. Ostatecznie Wydział Estetyki mógł jedynie zadecydować o rodzaju latarni i ławek.

Niezmiernie istotne jest, by tak ważną, centralną przestrzeń miasta projektowali architekci, urbaniści - z udziałem socjologów. Krakowskie Przedmieście jest dobrym przykładem oddania głosu doświadczonemu architektowi.

- pośpiech wykonania

W ostatnich dniach remontu Świętokrzyska zmieniała się praktycznie w oka mgnieniu. Chodniki na kilkusetmetrowych odcinkach, latarnie, drzewa i setki krzewów – to wszystko pojawiło się przez ostatnie 2-3 dni prac. To zawrotne tempo było podyktowane bliskim terminem i przyczyniło się do kiepskiej jakości wykonania. Płyty chodnikowe nie trafiają na siebie, leżą nierówno i klawiszują. Krawężniki są obszczerbione, a kostka brukowa ułożona w wielu miejscach byle jak. Niemal wszystkie przejazdy rowerowe grożą uszkodzeniem koła lub wywrotką. Mamy nadzieję, że te usterki zostaną wyłapane przez nadzór, jeśli nie - będziemy interweniować.

- zgniły kompromis parkingowy

Zwiększenie liczby miejsc do parkowania to efekt jedynego uwzględnionego "głosu mieszkańców". Wyznaczenie parkowania równoległego na jezdni i likwidacja dzikich parkingów na chodniku wzburzyła część radnych, którzy wymogli dodanie zatok parkingowych na chodniku. Znów więc będziemy mieli w niektórych miejscach chaotycznie poustawiane skośnie samochody. Rowerzyści i piesi muszą lawirować, by je ominąć. A wydawało się, że powinno być na odwrót…

- komunikacja to nie tylko metro

Oczywiste jest, że na Świętokrzyskiej nie będzie tylu autobusów co przed budową metra. Wtedy kursowały tędy nawet co 2 minuty, utykając w ogromnym korku. Teraz zostaną tu pojedyncze linie. Niestety, zrezygnowano z dodatkowych przystanków przy E. Plater i Mazowieckiej. W efekcie autobusy będą się zatrzymywać równie rzadko co metro. Nie będą więc stanowić lokalnej alternatywy dla podziemnej kolejki. Odległości między przystankami są co najmniej dwukrotnie większe, niż zalecane w centrum miasta.

- zieleń ustąpiła kablom

Drzewa – to one tworzą prawdziwą aleję. Niestety, szpalery na Świętokrzyskiej pozostaną szczerbate. Najboleśniej widać to przy ul. Jasnej, gdzie nie ocalało ani jedno drzewo z rosnących tu przed remontem. Zamiast nich ustawiono rachityczne drzewka w drewnianych donicach. Przy rozłożystych platanach doniczkowe drzewka wyglądają kuriozalnie. Nie znalazło się też miejsce na klomby, krzewy i "przestrzeń biologicznie czynną" – przez co ulica sprawia wrażenie monotonnej.

Tak jak w przypadku wielu innych kwestii, tu także winny jest pośpiech i brak determinacji. Drzewa posadzono tam, gdzie nie kolidowały z podziemną infrastrukturą. Gdyby nasadzenia zaplanować wcześniej, można było kable i rury wybudować w innym miejscu i osłonić przed korzeniami.

Mizerne drzewka w donicach nie mogą się równać z rosnącymi w ziemi platanami (Fot. Robert FRW)
Mizerne drzewka w donicach nie mogą się równać z rosnącymi w ziemi platanami (Fot. Robert FRW)

- niewykorzystana szansa pl. Powstańców (i innych ulic)

Zamknięcie Świętokrzyskiej było dobrą szansą do odnowy innych ulic i placów do niej przylegających. Nie doczekaliśmy się prawdziwego remontu pl. Powstańców – plac przeszedł jedynie pospieszny lifting, by nie przynieść wstydu na rocznicę Powstania Warszawskiego. Zamiast parkingu pojawiły się plastikowe donice – ale funkcja placu nie uległa zmianie. Nadal jest to pusta wyspa otoczona rozlewiskiem asfaltu. Na większe zmiany trzeba będzie poczekać do planowanej na nieokreśloną przyszłość budowy garażu.

Swojej szansy nie doczekała się za to np. u. Jasna. Wystarczy skręcić ze Świętokrzyskiej, by trafić na niezwykły księżycowy krajobraz ulicy w stanie rozpadu. Nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić.


Polecamy każdemu przejść się na Świętokrzyską i ocenić remont samemu. Niezależnie od powyższych wad, warto docenić przemianę w dobrym kierunku. Świętokrzyska nie stała się wzorową przestrzenią publiczną, ale z komunikacyjnego ścieku zmieniła się w normalną, estetyczną miejską ulicę. Nie udało się uniknąć błędów – trzeba jednak wyciągnąć z nich wnioski, by uniknąć podobnych kłopotów przy kolejnych bardzo potrzebnych inwestycjach. Zapowiadając urządzanie "Nowego Centrum Miasta" władze miasta muszą wyciągnąć z błędów Świętokrzyskiej odpowiednie wnioski.



Kontakt